poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Pomoc na każdym kroku wyprawy

Dosłownie w każdym momencie pomocni Macedończycy wyciągają do nas dłoń. Już od pierwszego dnia, kiedy staliśmy z mapą w ręku, pomoc na dworcu kolejowym, pomoc w pociągu... etc, etc...

Zwijając swoje obozowisko bardzo sympatycznie porozmawialiśmy z 11 letnia Ewą, która rozbrajała nas swoim wdziękiem, erudycją, błyskotliwością i... językiem angielskim lepszym od naszego ;)




Tutaj wypuszczamy powietrze z naszych materacy.






A tutaj z całą rodzinką. Gdyby mogli, to by własnym samochodem nas do granicy podwieźli...






Daliśmy im namiar na tego bloga, może za pomocą google translatora coś uda im się przeczytać i zrozumieć. Jeśli tak, to GORĄCO POZDRAWIAMY!! :)

1 komentarz:

  1. Ewa,niesamowicie sympatyczna, bystra i chetna do poznawania swiata iludzi......jescze o niej uslyszymy :)

    OdpowiedzUsuń