wtorek, 9 sierpnia 2011

Berat



Herbata tutaj to lekarstwo do kupienia w aptece, no chyba że jakaś rumiankowa się trafi, lub mięta. Za to kawa, jak to w kraju z dużymi wpływami tureckimi, do kupienia i wypicia prawie na każdym rogu, do tego dodam, ze całkiem niezła.
To jeden ze sklepików, po prostu worek ziarna w kącie, mała palarka na środku i trzy młynki z trzema stopniami upalenia kawy.





Kafejki internetowe też na każdym rogu. Jak mówi `reklama` przed wejściem mają messengera, skype`a i do tego możesz wybierać pomiędzy firefoxem a explorerem, ha!
Tylko żeby te klawiatury odpowiadały ludzkim standardom, znalezienie nawiasu, nie mówiąc o znaku zapytania to palcowanie po wszystkich klawiszach. (polskie znaki dodałem już w domu, edytując i poprawiając wpisy).






Miasto przepiękne, wpisane na listę Unesco - jedno z `must be` Albanii.



Dziś w ciągu dnia temperatura była ostro ponad 40 stopni, chowanie się w cieniu wysoce wskazane. Owy gentleman z fotki zaprosił mnie na szklankę zimnej wody wraz z dojrzałą limonką, którą zerwał prosto z drzewa.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz