piątek, 12 sierpnia 2011

co za noc...

A w Vuno wieje, że łeb urywa. My patrzymy po sobie z przerażeniem, a miejscowi wcale nie zwracają na to uwagi. Posilamy się w miejscowej tawernie, która jednocześnie służy jako sklep z żarciem i przystanek autobusowy, będąc atrakcją dla lokalnych rybaków.



W nocy wiatr cichnie, chmury ustepują, w oddali widać wybrzeże greckich wysepek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz