Macedonia zaskakuje skrajnościami. Stare budowle przylepione do blokowisk, meczety do kościołów, jakoś się da - wszyscy uśmiechnięci i niewyobrażalnie uprzejmi. Pierwszego dnia byliśmy zaskoczeni jak koleś przez dwa światła dygał z rowerkiem wyładowanym gratami bo zobaczył że stoimy z mapą. Po angielsku nie gadał, ale paluszkiem po mapie pogmerał, zaśmiał się szczerbatą szczeką i znów przez dwa światła wracał... Trzeciego dnia tez jesteśmy zadziwieni, choć już nie tak bardzo, głupio to zabrzmi, ale przyzwyczajamy się...
Czyli w poszukiwaniu przygody i słynnej gościnności w wyprawie przez Zachodnie Bałkany
niedziela, 7 sierpnia 2011
smaczki, widoczki
Macedonia zaskakuje skrajnościami. Stare budowle przylepione do blokowisk, meczety do kościołów, jakoś się da - wszyscy uśmiechnięci i niewyobrażalnie uprzejmi. Pierwszego dnia byliśmy zaskoczeni jak koleś przez dwa światła dygał z rowerkiem wyładowanym gratami bo zobaczył że stoimy z mapą. Po angielsku nie gadał, ale paluszkiem po mapie pogmerał, zaśmiał się szczerbatą szczeką i znów przez dwa światła wracał... Trzeciego dnia tez jesteśmy zadziwieni, choć już nie tak bardzo, głupio to zabrzmi, ale przyzwyczajamy się...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz