Nasz pierwszy dzień spędzamy wyruszając w góry i oglądając zapierające dech w piersiach widoki nad Jeziorem Matka. Woda jak z kranu, widać dno, a nam mówią, że to 30 metrów głębokości, nie chce się wierzyć. Spokój, odosobnienie, po prostu kraj, który jeszcze nie przezywa fali turystyki i... degradacji środowiska.
Zwiedzamy jaskinię pełną nietoperzy, to nic ze latają nam nad głowami i co rusz słychać swoiste `flap, flap, flap` spadającego guana. Lokalesi mówią, nie ma co się brzydzić, tutaj laboratoria pobierają materiał do najdroższych kosmetyków na świecie! ( fujjjj, heheh ).
Poukrywane w skałach klasztory z 13 wieku, 9 kilometrowa ścieżka przylepiona do gór, którą jednak odpuszczamy, nasze mięśnie nie są jeszcze przyzwyczajone do wytężonego wysiłku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz