Sporo ludu, głownie walącego mini busami z Ochridu i innych okolicznych wiosek. Cale szczęście wracający na noc do miasta, tak więc kemping pustoszeje i trochę cichnie. Opisywanej w przewodniku wielkiej imprezy nocnej nie było, za to zasiedliśmy z sąsiadami z przyczepy obok i osuszyliśmy butelczynę rakiji domowej produkcji. Jak twierdził autor - 52 procenty. No i się nam języki rozwiązały, ja sobie rosyjski przypomniałem, macedoński okazał się łudząco podobny do naszego (niestety tylko do rana, hehehe ).
Czyli w poszukiwaniu przygody i słynnej gościnności w wyprawie przez Zachodnie Bałkany
poniedziałek, 8 sierpnia 2011
Camping Gradiste
Postanowiliśmy trochę pokamperowac, wybraliśmy się do Gradiste - jakieś 20km od Ochridu. Miejsce super, woda jeszcze bardziej czysta. Okazuje się, że jezioro Ochrid zasilane jest z rzek, ale główny strumień wody przesącza się pod górami z wyżej położonego jeziora Prespa. Im bliżej Prespy jesteś, tym woda bardziej klarowna (to da się jeszcze bardziej?!?!). Jest tez możliwość wybrania się do parku narodowego i wspięcie na góry, z których jednocześnie widać oba zbiorniki... Nas trochę czas goni, więc odpuszczamy atrakcje pozostawiając je dla kolejnych wycieczek ;)

Sporo ludu, głownie walącego mini busami z Ochridu i innych okolicznych wiosek. Cale szczęście wracający na noc do miasta, tak więc kemping pustoszeje i trochę cichnie. Opisywanej w przewodniku wielkiej imprezy nocnej nie było, za to zasiedliśmy z sąsiadami z przyczepy obok i osuszyliśmy butelczynę rakiji domowej produkcji. Jak twierdził autor - 52 procenty. No i się nam języki rozwiązały, ja sobie rosyjski przypomniałem, macedoński okazał się łudząco podobny do naszego (niestety tylko do rana, hehehe ).


Sporo ludu, głownie walącego mini busami z Ochridu i innych okolicznych wiosek. Cale szczęście wracający na noc do miasta, tak więc kemping pustoszeje i trochę cichnie. Opisywanej w przewodniku wielkiej imprezy nocnej nie było, za to zasiedliśmy z sąsiadami z przyczepy obok i osuszyliśmy butelczynę rakiji domowej produkcji. Jak twierdził autor - 52 procenty. No i się nam języki rozwiązały, ja sobie rosyjski przypomniałem, macedoński okazał się łudząco podobny do naszego (niestety tylko do rana, hehehe ).
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
A czy jakieś obiekty pływająco-latające (czyt. KAJTY)były?
OdpowiedzUsuńA wlasnie dodalem komentarz do Twojego innego posta, tzn. zero szmat i zadnych szans na pojawienie sie. Do tego dodam, ze jezioro jest 2 najglebszym w Europie (a moze i na swiecie, musze to zweryfikowac) 300 metrow robi swoje, tak wiec przygotujcie sie, ze 10 m od brzegu nie ma juz gruntu. To nie to co Zatoka Pucka...
OdpowiedzUsuń